
DZIEŃ DOBRY lub DOBRY WIECZÓR bo to nigdy człowiek nie wie czy w dzień, czy w nocy będziemy mieli ze sobą kontakt. Nazywam się KRZYSZTOF DESZCZYŃSKI. Urodziłem się w Poznaniu. Zaraz po przyjściu na świat wraz z rodzicami wyjechałem do OŚNA LUBUSKIEGO. Ojciec, nauczyciel wychowania fizycznego - ukończył po wojnie AKADEMIĘ WYCHOWANIA FIZYCZNEGO W WARSZAWIE - rozpoczął pracę w miejscowym liceum. Na tzw. "Ziemiach Odzyskanych". Minęło kilka lat i znalazłem się w PNIEWACH. Tato został kierownikiem internatu przy miejscowym liceum i jednocześnie w tymże liceum uczył wychowania fizycznego. Zamieszkałem w internacie. To był mój dom. Służbowe mieszkanie w internacie. Rygor życia wychowanków internatu był automatycznie moim rygorem. W Pniewach zdałem maturę w liceum bez tradycji i specjalnych sukceów, ale z kilkoma absolwentami z branży artystycznej. Maja WACHOWIAK - aktorka, pierwsza żona Gustawa HOLOUBKA, Zofia JAROSZYŃSKA - aktorka estradowa, Jan KACZMAREK - satyryk, artysta kabaretowy, Krzysztof DESZCZYŃSKI - aktor lalkarz.. Po jedenastu latach pracy w Poznańskim Teatrze Lalki i Aktora "MARCINEK" pod dyrekcją Leokadii Serafinowicz w 1982 r. na własne życzenie opuściłem Teatr. Przez sześć lat mieszkałem w hotelu ZACISZE, taki internat dla dorosłych, z koleżankami i kolegami z innych teatrów Poznania, ktorzy nie mieli własnych mieszkań. Tu spotkałem Grzegorza WARCHOŁA, Krystynę TKACZ, Janusza REWIŃSKIEGO, Marzenę TRYBAŁĘ, Jerzego SCHEJBALA, Michała GRUDZIŃSKIEGO, Piotra SOWIŃSKIEGO. Piotr, znakomity aktor Teatru Polskiego, był dyrektorem artystycznym ESTRADY POZNAŃSKIEJ. A w Estradzie kabaret TEY. Życie hotelowe w sferze "balangowej", jak i w sferze "kuźni" pomysłów obfitowało ponad miarę, ale czasami ze znakomitymi skutkami. Byłem na premierze programu TEY-a z Leszkiem Dąbrowskim, Tadeuszem Wojtychem, Żużem-Zembrzuskim, no i oczywiście z filarami kabaretu Zenonem LASKOWIKIEM i Krzysztofem JAŚLAREM. Kabaret TEY, często posiłkował się aktorami dramatycznymi. Na Masztalarskiej w Estradzie Poznańskiej było ciekawie. Gdy zostałem dyrektorem artystycznym TEJ ESTRADY było mi bardzo miło. Nim do tego doszło, delektowałem się pracą w TEATRZE, jezdziłem po świecie na różniste festiwale. Szczególnie festiwalowe wyjazdy dawały ogromną dawkę doznań artystycznych i w ten sposób ładowałem sobie akumulatory na przyszłość. Grałem w języku esperanto w Danii, Jugosławii, po włosku w musicalu HEFAJSTOS przez cały grudzień 1971 r. od Ravenny po Bari na południu. W Belgii po francusku, w LIEGE w pażdzierniku tego słynnego roku 1978 r. ,w którym Karol Wojtyła został Papieżem. Mieszkalismy w hotelu przy dworcu kolejowym w dzielnicy, która obfitowała w dużą ilość hoteli na godziny. Wracaliśmy późno w nocy po spektaklu DON KICHOT wg. Cervantesa, który graliśmy na festiwalu MŁODEGO TEATRU i blisko hotelu zaczepiły nas "wesołe dziewczyny" i spytały, czy jesteśmy z Polski. A my na to, że "łi,łi,łi". A one na to, że dzisiaj mają dla Polaków taryfę wolną od wszelkich płatności, bo Polak został Papieżem. Trzy miesięczne turnee po FRANCJI pozwoliło mi "pomieszkać" w Paryżu i czytać "NOC AMERYKAŃSKĄ" Christophera Franka w miejsach, w których toczyła sie akcja książki. Wyjątkowe uczucie. Po hiszpańsku w Meksyku, po angielsku w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz po niemiecku w czasie sześciotygodniowych corocznych tournee po Republice Federalnej Niemiec w latach 1979 - 1982. Byliśmy pierwszą grupą PAGARTU, która wyjechała z Polski kilkanaście dni po ogłoszeniu stanu wojennego. Niemcy naszą "sztukę" przyjmowali entuzjastycznie. Natomiast fakt, że wojskowa junta pozwoliła na nasz wyjazd z kraju, oznaczało dla nich, że jesteśmy "ludźmi Jaruzelskiego" i po raz pierwszy nie było bankietów, spotkań i prezentów. A byli tacy, którzy myśleli, że "darów" to my nie udżwigniemy. Ja po powrocie do kraju otrzymałem propozycje zostania dyrektorem Teatru. W tych okolicznościach wziąłem urlop bezpłatny i udałem się na bezrobocie. Żona spytała skąd teraz bedziemy dostawać "kartki"żywnosciowe i tak nastał dla mnie czas ESTRADY. W 1983 Krzysztof Jaślar i Zbigniew Górny zaprosili mnie do współpracy przy wielkim projekcie estradowo-telewizyjnym dla dzieci pt: DZIECKO POTAFI. Tu poznałem Bohdana Smolenia. W 1984 Bohdan dostał zakaz występów za .. " a mnie za te 45 lat to nikt kurwa nie przeprosił".. ,i napisałem " 6 dni z życia kolonisty" i graliśmy pierwszy w Polsce kabaret dla dzieci. Kolonia to państwo, a kierownictwo kolonii jego władza. Zaś uczestnicy kolonii to ludność tego państwa. Grałem pierwszego sekretarza, czyli kierownika kolonii. Bohdan Smoleń, Jacek Baszkiewicz i Andrzej Czerski uczestników kolonii.

